Godzina 21:40. Dziecko wreszcie śpi, zmywarka włączona, jutrzejsze ubrania wyjęte, wiadomość do nauczycielki wysłana. Na stole leży książka zaczęta w marcu. Otwierasz ją, czytasz pół strony i zasypiasz z lampką zapaloną. Tak wygląda „czas dla siebie” w wielu domach, które prowadzi jedna osoba.
Do naszego gabinetu trafiają matki i ojcowie samotnie wychowujący dzieci, którzy wcale nie proszą o więcej wolnych godzin. Proszą o coś trudniejszego: żeby móc z tych kilku wolnych godzin skorzystać bez dławiącego poczucia winy. Bo problem rzadko leży w kalendarzu. Leży w przekonaniu, że rodzic, który ma tylko siebie do dyspozycji, nie ma prawa do własnych potrzeb.
Skąd bierze się poczucie winy u samotnego rodzica
W pełnej rodzinie odpowiedzialność za dziecko rozkłada się, przynajmniej teoretycznie, na dwie osoby. Gdy jedna wychodzi na siłownię, druga zostaje w domu i nikt nie musi tego tłumaczyć. Rodzic samotny nie ma takiej możliwości. Każda godzina wyjścia oznacza opiekunkę, babcię, sąsiadkę albo dziecko zostawione samo, jeśli jest już wystarczająco duże. Każda z tych opcji wymaga prośby, organizacji i, co najważniejsze, wewnętrznej zgody na to, że ktoś inny zajmie się dzieckiem, a Ty w tym czasie zrobisz coś tylko dla siebie.
Obserwujemy, że poczucie winy karmi się tu z trzech źródeł. Pierwsze to presja otoczenia, czasem wypowiedziana wprost („a dziecko zostawiłaś?”), częściej w postaci spojrzeń. Drugie to własne przekonanie, że trzeba dziecku zrekompensować brak drugiego rodzica, więc każda minuta powinna należeć do niego. Trzecie, najgłębsze, to wewnętrzny krytyk, który po każdym wyjściu z domu wylicza, co w tym czasie można było zrobić dla dziecka, i nigdy nie uznaje, że zrobiło się wystarczająco dużo.
Dlaczego rodzic bez własnego czasu jest gorszym rodzicem
To zdanie brzmi ostro, ale w praktyce potwierdza się za każdym razem. Rodzic, który przez miesiące nie ma ani jednej godziny wyłącznie dla siebie, zaczyna funkcjonować na rezerwie. Objawia się to krótszym lontem, drażliwością na drobiazgi, płaczem w samochodzie na parkingu pod sklepem, a w końcu obojętnością, która jest najgroźniejsza, bo dziecko wyczuwa ją bezbłędnie.
W naszej pracy odwracamy więc perspektywę. Godzina dla siebie nie jest odebrana dziecku. Jest zainwestowana w rodzica, którego dziecko dostaje potem z powrotem w lepszym stanie. Wielu klientów dopiero po nazwaniu tego w ten sposób jest w stanie po raz pierwszy wyjść na kawę z koleżanką i nie spędzić całego spotkania na sprawdzaniu telefonu.
Wiąże się z tym coś, o czym piszemy w artykule o zarządzaniu energią zamiast czasem. Samotny rodzic zwykle ma perfekcyjnie zaplanowany dzień. Problem w tym, że w tym planie nie ma ani jednej pozycji, która oddaje energię, a nie ją zabiera.
Granice, które trzeba postawić także dziecku
Rozmowa o czasie dla siebie w rodzinie z jednym rodzicem nieuchronnie prowadzi do tematu granic. I nie chodzi tylko o granice wobec byłego partnera, pracodawcy czy rodziny, choć te bywają najgłośniejsze. Chodzi także o granice wobec dziecka.
Dziecko samotnego rodzica bardzo szybko uczy się, że rodzic jest zawsze dostępny. Nie z wyrachowania, tylko dlatego, że tak wygląda jego świat. Nauczenie go, że mama czy tata ma prawo zamknąć drzwi na pół godziny, nie krzywdzi dziecka. Przeciwnie: daje mu wzorzec, że dorosły człowiek dba o siebie, i że to normalne. O tym, jak stawiać granice osobiste bez poczucia winy, piszemy szerzej w osobnym tekście, ale w kontekście samotnego rodzicielstwa zasada jest jedna: granica postawiona spokojnie i konsekwentnie uczy dziecko więcej niż granica, której nigdy nie było.
W takich sytuacjach często sięgamy po narzędzia z obszaru coachingu rodzicielskiego, który wprost łączy dwa cele: być wsparciem dla dziecka i nie zapomnieć o sobie. Te cele nie stoją w sprzeczności, choć samotnym rodzicom bardzo często tak się wydaje.
Przestać się osądzać
Jest jeszcze jeden wątek, który wraca w rozmowach z rodzicami prowadzącymi dom w pojedynkę. To rozliczanie się z przeszłością: „gdybym wtedy inaczej wybrała partnera”, „gdybym nie zgodził się na ten wyjazd”, „gdyby nie moja decyzja o rozwodzie”. Poczucie winy za wyjście na kawę jest tylko wierzchołkiem znacznie większej góry, jaką jest przekonanie, że cała sytuacja dziecka jest karą za dawne błędy rodzica.
Pracujemy z tym metodą Radykalnego Wybaczania Colina C. Tippinga, w jej wariancie zwróconym ku sobie. Radykalne wybaczanie sobie samemu nie wymaga uznania, że wszystkie decyzje były słuszne. Wymaga zobaczenia, że sędzia, który codziennie wydaje wyrok, i oskarżony to ta sama osoba, a dziecko nie potrzebuje rodzica ukaranego. Potrzebuje rodzica obecnego. Ten sam proces opisuje szerzej artykuł o tym, jak poukładać się po rozstaniu i odzyskać siebie, bo dla wielu samotnych rodziców to właśnie nieprzepracowane rozstanie jest źródłem winy odczuwanej lata później.
Jak wygląda praca z samotnym rodzicem w naszym gabinecie
Nie zaczynamy od planu tygodnia. Zaczynamy od pytania, na co rodzic pozwoliłby sobie, gdyby nikt nie patrzył, także on sam. Odpowiedzi bywają rozbrajająco małe: kąpiel bez pukania do drzwi, jedna niedziela w miesiącu bez gotowania, weekend u znajomych bez dziecka. Dopiero potem szukamy sposobu, żeby to zorganizować, i tu badanie talentów Gallupa czy test BIG FIVE często pokazują, dlaczego ktoś ma trudność z proszeniem o pomoc albo z odpuszczaniem kontroli.
Sesje prowadzimy stacjonarnie i online, bo dla samotnego rodzica coaching przez internet po uśpieniu dziecka jest nieraz jedyną realną formą pracy nad sobą. Pomaga w tym dobry coach – Katowice to nasza baza, ale spotkania zdalne prowadzimy z klientami z całego kraju.
Podkreślamy jednocześnie, że coaching nie jest terapią. Jeśli zmęczenie przechodzi w trwałe wyczerpanie, poczucie winy w poczucie bezwartościowości, a chwile obojętności wobec dziecka zdarzają się coraz częściej, potrzebna jest konsultacja z psychologiem lub psychoterapeutą. Coaching wspiera rodziców stabilnych emocjonalnie, którzy chcą inaczej ułożyć swoją codzienność.
Jeśli od dawna nie miałaś lub nie miałeś ani jednej godziny tylko dla siebie i nie wiesz już, jak to zmienić, zapraszamy na bezpłatną rozmowę zapoznawczą. Pełną ofertę znajdziesz na stronie naszych usług.
Najczęstsze pytania i odpowiedzi
Dlaczego samotny rodzic czuje się winny, gdy robi coś dla siebie?
Bo brakuje drugiej osoby, która naturalnie przejęłaby opiekę, a każde wyjście wymaga organizacji i prośby o pomoc. Do tego dochodzi przekonanie, że trzeba dziecku zrekompensować brak drugiego rodzica, oraz presja otoczenia, które ocenia samotnych rodziców surowiej.
Ile czasu dla siebie potrzebuje samotny rodzic?
Nie ma jednej normy – u części osób wystarcza regularna godzina dziennie, u innych jeden wolny dzień w miesiącu. Ważniejsze od ilości jest to, czy ten czas rzeczywiście oddaje energię i czy rodzic potrafi z niego korzystać bez ciągłego myślenia o obowiązkach.
Czy czas dla siebie nie odbiera czegoś dziecku?
Nie. Dziecko dostaje potem rodzica wypoczętego, cierpliwszego i bardziej obecnego. Dodatkowo uczy się, że dorosły dba o własne potrzeby, co jest jednym z najważniejszych wzorców, jakie może wynieść z domu.
Jak coaching pomaga samotnym rodzicom?
Coaching pomaga nazwać własne potrzeby, postawić granice wobec otoczenia i dziecka oraz przestać rozliczać się z dawnych decyzji. Pracujemy m.in. metodą Radykalnego Wybaczania i z wykorzystaniem badania talentów Gallupa, stacjonarnie oraz online.



Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.